Koszyk czy wiaderko? Na grzyby zawsze wybieraj przewiewny kosz wiklinowy albo drewnianą łubiankę. W plastikowej torbie czy wiadrze grzyby zaparzają się już w ciągu kilku godzin — a zaparzone, nawet w pełni jadalne gatunki, mogą zaszkodzić zdrowiu. Wprost mówi o tym Główny Inspektorat Sanitarny w materiałach o bezpiecznym grzybobraniu.
Jeśli zastanawiasz się, dlaczego grzybiarze od pokoleń noszą wiklinowe kosze, a nie reklamówki, odpowiedź jest prosta: to kwestia bezpieczeństwa, nie sentymentów. Grzyb po zerwaniu wciąż żyje — oddycha i paruje wodę. Pojemnik, w którym go niesiesz, decyduje o tym, czy dojedzie do domu w formie nadającej się do patelni, czy w formie, którą trzeba będzie wyrzucić do kosza.
Plastikowa torba, reklamówka czy wiaderko są szczelne — i w tym cały problem. W koszu powietrze swobodnie przepływa między grzybami, wilgoć odparowuje, a kapelusze pozostają suche. W plastiku nie ma żadnej wymiany powietrza: para wodna z grzybów osiada na ściankach torby i na samych grzybach. Po kilku godzinach w plecaku czy na tylnej kanapie samochodu grzyby parują się, ciemnieją i zaczynają śluzowacieć.
Gorszy smak to dopiero początek listy problemów. W cieple i wilgoci bardzo szybko rozwijają się bakterie. Zaparzone grzyby mogą wywołać zatrucie pokarmowe — objawy przypominają klasyczne zatrucie grzybami: bóle brzucha, wymioty, biegunkę. Dlatego lekarze zalecają ostrożność nie tylko przy trujących gatunkach, ale też przy jadalnych grzybach, które były źle przechowywane. Więcej o objawach i pierwszej pomocy znajdziesz w materiale Medycyny Praktycznej: grzyby trujące — pierwsza pomoc.
Zbieraj grzyby do przewiewnego koszyka lub łubianki. W plastikowej torbie lub wiadrze grzyby bardzo szybko się psują i w rezultacie nawet gatunki jadalne mogą zaszkodzić zdrowiu.
Ten cytat pochodzi z materiałów Głównego Inspektoratu Sanitarnego o bezpiecznym grzybobraniu — zobacz: Grzyby — wybieraj bezpiecznie. To nie jest frazes z poradnika; to oficjalna rekomendacja instytucji, która co roku analizuje przypadki zatruć grzybami w Polsce. Kilka godzin w plastikowej torbie potrafi zniweczyć całą Twoją ostrożność z lasu: nie pomyliłeś gatunków, zbierałeś tylko zdrowe okazy, a i tak ryzykujesz żołądkiem przez źle dobrany pojemnik.
Ile czasu masz w zapasie? W przewiewnym koszu zdrowe, świeże grzyby wytrzymują bez szkody cały dzień zbierania i drogę do domu. W szczelnym plastiku zegar bije znacznie szybciej — szczególnie latem i w ciepłe wrześniowe dni, gdy w bagażniku albo w zamkniętym aucie robi się ponad trzydzieści stopni. Im dłużej grzyby leżą w plastiku, tym mniej zostaje do uratowania.
| Pojemnik | Cechy | Dla kogo |
|---|---|---|
| Łubianka drewniana | przewiewna, sztywna, chroni przed zgnieceniem | dobra na duże zbiory |
| Kosz wiklinowy | przewiewny, lekki, klasyka | uniwersalny wybór |
| Kosz na plecy | przewiewny, zostawia ręce wolne | na długie wyprawy |
| Koszyk składany | zajmuje mało miejsca w bagażu | dla wyjeżdżających |
| Plastikowa torba lub wiaderko | brak wymiany powietrza | NIE — grzyby się psują |
Warto zauważyć jedną rzecz: koszyk jest przewiewny z definicji. Przerwy między plecionką to nie ozdoba ani efekt niedbałości plecionkarza — to konstrukcja, która zapewnia wentylację. Dlatego tradycyjny kosz wiklinowy i drewniana łubianka wygrywają z każdym plastikowym zamiennikiem, niezależnie od tego, jak wygodnie się go nosi. Przewiewność to nie dodatek, tylko sam sens takiego pojemnika.
Drugą przewagą kosza nad torbą jest sztywność. Grzyby w koszu leżą luźno i nie zgniatają się pod własnym ciężarem, a kapelusze nie trą o siebie na każdym zakręcie. W reklamówce po godzinie jazdy zamiast kilkuset gramów pięknych kozaków masz często jedną kleistą masę, której nie da się umyć ani uratować.
Dobry kosz kupuje się raz na lata, a plecionkarstwo w Polsce ma się dobrze — od Podkarpacia po Bory Tucholskie działają warsztaty, które robią pojemniki na grzyby z myślą o grzybiarzach. Oto kilka przykładów, rzeczowo, bez rekomendowania konkretnego sklepu:
Wik-Pex z Przędzla na Podkarpaciu to jeden z większych polskich producentów koszy wiklinowych. Firma ma osobną linię koszy na grzyby — od klasycznych koszyków po modele na ramię. Sklep internetowy znajdziesz pod adresami wikmal.pl oraz wiklinowy.sklep.pl.
Wiker z Wrocławia to plecionkarnia z wieloletnią tradycją. W ofercie mają m.in. kosze na grzyby oraz kosz na plecy z szelkami — wygodne rozwiązanie dla tych, którzy w lesie spędzają całe godziny i chcą mieć ręce wolne na scyzoryk i telefon. Zobacz: wiker.pl.
Polskie Plecionkarstwo z Goliny w Wielkopolsce plecie ręcznie i szczyci się certyfikatem Marka Wielkopolska. W ofercie są klasyczne kosze wiklinowe oraz łubianki: polskieplecionkarstwo.pl.
Nasza Chata z Brus w Borach Tucholskich specjalizuje się w drewnianych łubiankach robionych z łuszczki. Modele są dostosowane do konkretnej ilości grzybów — od małych na pierwszy spacer po duże na pełny sezon: nasza-chata.pl.
Cena takiego kosza zależy od rozmiaru i sposobu plecenia, ale przy wymiarach na kilka kilogramów grzybów to wydatek jednorazowy: kosz służy latami i z każdym sezonem wygląda coraz lepiej. Plastikowy zamiennik czasem przetrwa sezon, czasem nie — a grzyby psuje tak samo szybko.
Sam przewiewny pojemnik to połowa sukcesu. Druga połowa to sposób pakowania i traktowania grzybów w terenie. Oto zasady, które warto wyrobić sobie do nawyku:
Do tego kilka drobiazgów, które robią różnicę. Zbieraj tylko zdrowe, całe okazy, bo uszkodzone psują się najszybciej i ciągną w dół całą zawartość kosza. Nie myj grzybów w terenie — woda przyspiesza psucie. I najważniejsze: pojemnik nie zamieni muchomora w prawdziwka. Jeśli nie masz stuprocentowej pewności co do znaleziska, sprawdź je w atlasie zanim wrzucisz do kosza.
Na koniec wątek, o którym mówi się najrzadziej: przechowywanie po powrocie. Świeże grzyby najlepiej przerobić od razu — podsmażyć, wysuszyć lub zamarynować. Jeśli musisz je odłożyć, trzymaj je w lodówce w papierowej torbie albo rozłożone cienką warstwą, nigdy w szczelnym plastiku. Ta sama zasada obowiązuje w domu co w lesie: grzyby potrzebują powietrza.
Koszyk czy wiaderko — odpowiadając jeszcze raz na pytanie z tytułu: koszyk. Przewiewny, najlepiej wiklinowy albo drewniany, wysuszony po sezonie i czekający przy drzwiach na kolejny wyjazd. Wiaderko zostaw na grzyby z mrożonki — tym z lasu nigdy.