Tak — GPS w telefonie działa bez internetu. Odbiornik w telefonie łapie sygnał z satelitów i nie potrzebuje do tego zasięgu sieci komórkowej ani Wi-Fi. Bez internetu nie zadziała za to mapa, jeśli wcześniej jej nie pobierzesz. Dlatego zgubienie się na grzybobraniu to prawie zawsze problem przygotowania, a nie elektroniki: telefon z pobraną mapą offline i zapisanym punktem, w którym stoi auto, potrafi zawrócić Cię na parking nawet z głębi lasu. Poniżej: jak się przygotować przed wyjazdem, do czego służą słupki oddziałowe i co robić, gdy mimo wszystko stracisz orientację.
Warto rozdzielić dwie rzeczy, które często się myli. GPS to odbiornik satelitarny: telefon „słucha” sygnałów z satelitów i na ich podstawie wylicza pozycję. Ten mechanizm nie wymaga internetu ani zasięgu komórkowego — zadziała też w środku zwartego drzewostanu, choć między gęstymi koronami fix może potrwać chwilę dłużej. Internet w telefonie służy natomiast do dociągania map: kafelków, zdjęć satelitarnych i danych o terenie. Gdy jesteś poza zasięgiem, aplikacja bez pobranych danych pokazuje pustkę albo nie uruchamia się wcale.
Rozwiązanie jest proste: mapy offline. Popularne aplikacje mapowe, w tym Mapy Google, pozwalają pobrać wybrany obszar na telefon i korzystać z niego bez połączenia. Pobierz region, po którym zamierzasz się poruszać, najlepiej z zapasem — granica pobranego obszaru w środku lasu to niespodziewany koniec nawigacji.
Całość zajmuje kilkanaście minut w domu, a w lesie oszczędza godzin nerwów:
To najprostsza i najskuteczniejsza technika nawigacji na grzybobraniu. Zanim wejdziesz do lasu, zapisz w aplikacji mapowej współrzędne miejsca, w którym stoi Twoje auto. Najwygodniej zrobić to na parkingu: otwórz mapę offline, przytrzymaj palec na swoim położeniu (albo wybierz opcję zapisu punktu/wspinacza, w zależności od aplikacji), nadaj punktu nazwę „Auto” i zapisz. Od tej chwili masz w telefonie cel, do którego zawsze możesz wrócić — niezależnie od tego, ile razy zmienisz kierunek w poszukiwaniu borowików.
Dlaczego to najważniejszy punkt całego przygotowania? Bo w lesie najłatwiej stracić orientację co do strony świata, a najtrudniej — zapomnieć, skąd się wyszło. Punkty nie wymagają zasięgu: aplikacja porównuje pozycję GPS z zapisanym miejscem w całości offline. Nawet gdy błądzisz godzinami, na liście punktów nadal widnieje Twoje auto, a aplikacja pokaże kierunek i odległość do niego. Przy okazji: parkuj wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonych, nie na leśnych duktach — więcej o tym w poradniku o parkowaniu na grzyby.
Betonowe lub kamienne słupki z czarnymi numerami na białym tle, które stoją na leśnych skrzyżowaniach, to słupki oddziałowe. Lasy w Polsce są podzielone na prostokątne oddziały, których granice wyznaczają linie oddziałowe i ostępowe — bezdrzewne pasy, drogi lub przecinki o szerokości kilku metrów. Słupki stoją zwykle na skrzyżowaniach tych linii, w narożniku oddziału, i mają numery na czterech bokach.
Numer na słupku to numer oddziału leśnego — nie drogi ani szlaku. Każda ścianka słupka jest zwrócona w stronę innego oddziału, a numer na niej mówi, do którego oddziału wchodzisz. Numer sam w sobie mówi niewiele: dopiero zestawiony z mapą leśną (lub mapą offline z podziałem oddziałowym) pozwala zlokalizować swoją pozycję. Co ciekawe, gdy na czterech bokach widać cztery różne numery, krawędź między dwoma najniższymi numerami wskazuje kierunek północny — to terenowa zasada przydatna, gdy nie masz kompasu. Numeracja oddziałów biegnie zwykle od północno-wschodniej części kompleksu w stronę południowo-zachodniej, ale układ lasu bywa nieregularny, więc traktuj to jako wskazówkę, nie kompas absolutny. Wielkość oddziału zależy od nadleśnictwa i typu lasu — nie zakładaj sztywnych wymiarów.
Przy wejściu do lasu i przy każdym mijanym słupku zrób zdjęcie. To jedna sekunda, a daje trzy korzyści: masz numer oddziału i leśnictwa — gdyby trzeba było wezwać pomoc, służby łatwiej Cię po nich namierzą — oraz punkty odniesienia, po których odtworzysz trasę. Zdjęcia słupków po drodze to najtańsza wersja leśnej „tabliczki śladów”.
Podstawowa zasada powrotu: nie licz na to, że wrócisz tą samą ścieżką. Grzybiarz schodzi z drogi, obejścia, wraca, znów schodzi — po godzinie okoliczny drzewostan wygląda wszędzie tak samo. Zamiast pamiętać trasę, rób z niej notatki: otwórz aplikację z zapisanym punktem auta co jakiś czas (nie co krok — to rzadko potrzebne), sprawdź kierunek i orientacyjnie trzymaj stronę świata. Kompas — fizyczny albo ten w telefonie — przydaje się właśnie tu: wyznaczasz kierunek do auta i idziesz na niego w linii prostej, jeśli teren pozwala.
Stop. Nie idź dalej „na czuja”. Zrób kilka rzeczy po kolei:
Elementem podziału lasu są też dukty i przecinki — proste pasy, które łatwo czytać na mapie lasu i jeszcze łatwiej rozpoznać w terenie. Trzymając się ich, nie wszystko stracisz nawet bez działającego GPS-a: prędzej czy później dojdziesz do drogi, słupka albo budynku leśnictwa.
Ostatni krok przygotowania kosztuje dziesięć sekund: powiedz bliskiej osobie, dokąd jedziesz, w które nadleśnictwo lub kompleks leśny i o której planujesz wrócić. Ustal z nią zasadę — jeśli nie odezwiesz się do określonej godziny, dzwoni. To zabezpieczenie na wypadek, gdyby telefon padł albo zasięg gdzieś przepadł — las bez informacji o Twojej lokalizacji to niepotrzebne ryzyko. Przy okazji: zbieraj tylko gatunki, które znasz na pewno, i pamiętaj o zasadach bezpieczeństwa opisanych przez Główny Inspektorat Sanitarny.